Historia Brzustowa | Pierwsza Wojna Światowa
Facebook Twitter Digg Google Wyślij link znajomemu

BRZUSTÓW

wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie tomaszowskim, w gminie Inowłódz (51°29'48"N i 20°9'31"E). Sołectwo Brzustów terenem swoim obejmuje wieś Brzustów, wraz z przysiółkami Kolonia I, Kolonia II, Kolonia III oraz Wzgórze. Więcej...

HISTORIA BRZUSTOWA

datuje się od dnia 3 lutego 1367 roku, kiedy to biskup włocławski Zbylut z Gołańczy nadaje mieszczaninowi Wolborza Piotrowi Rusinowi prawo lokowania na prawie średzkim wsi Brzosthov. Więcej...

I Wojna Światowa

 

O godzinie 10 wieczorem 18 lipca 1914 roku Niemcy wypowiedziały wojnę Rosji. Królestwo Polskie ogarnęła pożoga wojenna. Tereny wokół Brzustowa od jesieni 1914 do wiosny 1915 roku również stały się areną wojennych zmagań.

Przebieg walk na przełomie listopada i grudnia 1914 r. przedstawiony zostanie oczami i piórem ułana carskiej armii – Nikołaja Gumilewa (Никoлай Гумилёв).

Nikołaj Gumilew

Poeta Nikołaj Gumilow – mąż znanej rosyjskiej poetki Anny Achmatowej – służył w I-szym szwadronie Lejb-Gwardyjskiego Ułańskiego Pułku Jej Wysokości Najjaśniejszej Cesarzowej Aleksandry Fiodorowny, wchodzącego w skład 2-giej Gwardyjskiej Kawaleryjskiej Dywizji, a ta z kolei wchodziła w skład I-szej Armii. Swoje wrażenia z przebiegu działań wojennych, ułan – poeta Gumilow, opisywał i publikował jako „Zapiski kawalerzysty” w wydawanej w Petersburgu gazecie „Wiadomości Giełdowe”.

A oto marszruty i opisy walk na ziemiach polskich:

Po przybyciu 13 (25) listopada na stację Iwanogród [Dęblin] Lejb-Gwardyjski Ułański Pułk przemieścił się do Radomia, skąd został skierowany w rejon stacji kolejowej Koluszki. Tego samego dnia pułk dotarł na nocleg do majątku Potworów; następnego dnia przez Klwów, Nowe Miasto i Odrzywół przybył do Rzeczycy, a 15 (27) listopada przez Lubochnię i Ujazd ułani konno dojechali do dworu Janków niedaleko Koluszek. Droga wiodła wśród lasów, dolinami rzek Radomki, Drzewiczki i Pilicy.

Piechota rosyjska

Swoje odczucia i wrażenia z tego przemarszu tak opisuje Gumilow:

„Południowa Polska – jedna z piękniejszych okolic Rosji. Jechaliśmy 80 wiorst od stacji kolejowej na spotkanie z nieprzyjacielem i zdążyłem do woli pozachwycać się jej urokami. Gór, radości turystów, tam nie ma, ale po cóż mieszkańcom równin góry? Są lasy, są wody i jest ich dostatek. Lasy sosnowe, sadzone, i przejeżdżając przez nie nagle widzisz wąskie, proste jak strzały aleje, pełne zielonego półmroku z błyszczącymi w promieniach słońca kropelkami wody – zupełnie jak świątynie łaskawych i zamyślonych bogów dawnej, jeszcze mającej swój język Polski. Żyją tam jelenie i sarny, jak kury truchtem przebiegają złociste bażanty, a podczas cichych nocy słychać pochrząkiwania dzików i łamanie przez nie gałęzi krzewów. Pośród szerokich łach rozmytych brzegów leniwo wiją się rzeki: szerokie z wąskimi między nimi przesmykami, błyszczą jeziora z odbitym w nich niebem, jak lustra z polerowanego metalu; przy starych omszalych młynach ciche stawy z delikatnie szemrzącymi stróżkami wody i jakimiś różówo-czerwonymi zaroślami krzewów, dziwnie przypominające człowiekowi jego dziciństwo. W takich miejscach co byś nie robił – kochał czy walczył – wszystko wydaje się mieć znaczenie i jest cudowne.”

W nocy z 18 na 19 listopada (30 listopada na 1 grudnia) Gumilow ze swoim pułkiem, włączonym czasowo do Korpusu Kawaleryjskiego Gillenszmidta, przeszedł w okolice Piotrkowa i przez 2 dni brał udział w walkach z Niemcami w rejonie Bełchatowa, aby nie dopuścić ich do zajęcia Piotrkowa. Dni 24-30 listopada (6-12 grudnia) były dość spokojne. Pułk zajmował pozycje w rejonie Krzyżanowa. 28 listopada (10 grudnia) dywizję odesłano na odpoczynek poza Piotrków, a odesłany wraz z nim pułk ułanów rozmieścił się w Longinówce.

3 (15) grudnia Niemcy zajęli Piotrków, co spowodowało wycofywanie się carskich dywizji w stronę Przedborza. Pomiędzy 5 a 7 (17-19) grudnia rozpoczęło się ich przemieszczanie na nowe pozycje wzdłuż rzeki Pilicy. Przez Maleniec, Sokołów, Janków, Prymusową Wolę, Gorzałków, Opoczno, kolonię Libiszów, dywizja i wraz z nią ułański pułk Gumilowa, przybył 7 (19) grudnia o godz. 6 wieczorem do Kruszewca, dołączając do Kawaleryjskiego Korpusu Gillenszmidta, i od razu został skierowany na pozycje wzdłuż rzeki Pilicy. Rozkazami z tego dnia nakazano przejść do ogólnego ataku. Oddziałom pod dowództwem Skoropatskiego rozkazano następować w kierunku na linię Sługocice – Twarda. Sztab ulokował się w Kraśnicy. Piechota carska z sukcesami, z rejonu Kruszewca posuwała się naprzód, zajmując linię: Kamień Wielki- Antoninów- Ludwinów- Olszowiec, biorąc do niewoli 200 jeńców i zdobywając 2 karabiny maszynowe. Wojska niemiecko-austriackie zajmowały pozycje wzdłuż linii: Inowłódz- rzeka Słomianka- Maziarnia- Bratków- Potok. Tak więc Brzustów i okoliczne miejscowości znalazły sie w bezpośredniej strefie działań wojennych.

Oddziały niemieckie

Ten atak 52 i 45 dywizji piechoty na zachód od Kruszewca obserwował Gumilow 8 (sobota, 20) grudnia 1914 roku:

„Dziwny widok – natarcie naszej piechoty. Wydawało się , że szare pole ożyło, zaczęło się marszczyć, wyrzucają ze swego wnętrza uzbrojonych ludzi na skazaną wieś. Gdziekolwiek nie obrócić wzroku, wszędzie widać szare figury biegnące, czołgające się, leżące. Niemożliwym było ich zliczyć. Nie chciało się wierzyć, że to byli oddzielni ludzie, prędzej był to cały organizm, istota silniejsza i straszniejsza od dinoteriumów i pleziozaurów. I dla tej istoty rodziło się najwyższe przerażenie kosmicznych przewrotów i katastrof. Jak huk trzęsienia ziemi, słychać było łoskot salw broni palnej, niustający trzask z karabinów, jak bolidy latały granaty i rozrywały się szrapnele. Rzeczywiście, jak mawiał poeta, nas przywoływały bóstwa, jak współbiesiadników na ucztę, i byliśmy widzami ich wzniosłych widowisk. I ja, i wytworny porucznik z bransoletą na ręce, i uprzejmy kapral, i chrobry zapasowiec, wcześniejszy dozorca, byliśmy świadkami sceny najbardziej przypominającej okres trzeciorzędu. Myślałem że tylko w powieściach Wells'a bywają takie paradoksy.

No my nie stanęliśmy na wysokości zadania i całkim nie byliśmy podobni olimpijczykom. Kiedy walka rozpalała się, baliśmy się o skrzydła naszej piechoty, głośno cieszyliśmy się z jej zręcznych manewrów, w minutach ciszy kolega od kolegi prosił o papierosa, dzieliliśmy się chlebem i słoniną, szukaliśmy siana dla koni. Zresztą, być może, takie postępowanie było jedynie możliwym w tych okolicznościach.

Wjechaliśmy do wsi, kiedy jeszcze trwał bój na drugim jej końcu. Nasza piechota posuwała się od chałupy do chałupy cały czas strzelając, czasami idąc na bagnety. Strzelali i Austriacy, unikając walki na bagnety, chowając się pod osłonę karabinów maszynowych. Weszliśmy do domu na obrzeżu wsi, gdzie zbierali się ranni. Było ich dziesięciu. Byli zajęci pracą. Ranni w ręce przynosili żerdzie, deski i sznury, ranni w nogę szybko robili z tego wszystkiego nosiłki dla swojego towarzysza z przestrzeloną na wylot piersią. Nachmurzony Austriak, z gardłem przebitym bagnetem, siedzial w kącie, kaszlał i bez przerwy kurzył papierosy, które skręcali mu nasi żołnierze.Kiedy nosiłki były gotowe, on wstał chwycił za jeden z uchwytów i znakami – mówić on nie mógł – pokazał, że chce pomagać je nieść. Nie sprzeczali się z nim, i tylko skręcili mu z miejsca dwa papierosy. My wracaliśmy z powrotem nieco rozczarowani. Nasza nadzieja na ściganie w konnym szyku uciekającego nieprzyjaciela nie doszła do skutku. Austriacy okopali się za wsią, i na tym bój się zakończył.”

Z rozkazów: 9.12.1914.

W wyniku pomyślnych walk w nocy z 7 na 8 grudnia i boju w dniu 8 grudnia – na 9 (21) grudnia: oddziałom XIV korpusu z konnicą generała Gillenszmidta nakazano zabezpieczyć od zachodu 45 dywizję piechoty wraz z dodaną do niej Uralską kozacką dywizją, a pozostałym wojskom przeprawić się na lewy brzeg Pilicy dla uderzenia w tył nieprzyjaciela, działając naprzeciw lewego skrzydła 5 Armii. O świcie przy wsi Inowłódz ma rozpocząć przeprawę 18 dywizja piechoty i 2-ga brygada strzelców. W tych dniach dowództwo przygotowywało wielki atak.

Z rozkazu dla konnego korpusu z dnia 9 (21) grudnia:

Podlegającemu mnie korpusowi rozkazano jutro, 10 (22) grudnia wytrwale kontynuować forsowanie rzeki Pilicy na odcinku Gapinin- Spała w celu dalszego natarcia na Rzeczycę, na tyły wroga, działającego naprzeciw lewego skrzydła 5 Armii.

Tak więc Brzustów znajdował się nadal na linii frontu.

Zaplanowany atak i forsowanie rzeki Pilicy nie powiodło się Wszystko skończyło się trwającą 2 dni walką, której epicentrum przypadło na miasteczko Inowłódz, położone na obu brzegach rzeki. Tę właśnie walkę obserwował Gumilow.

Z doniesień frontowych:

10 (22).12.1914. Natarcie XIV korpusu: pod Myślakowicami przeprawiła się przez Pilicę cała 1 brygada 18 dywizji piechoty i dwa szwadrony kirasjerów, atak na Grotowice. Przeprawa przy Inowłodzu też zajęta, i 2 brygada 18 dywizji przeprawia się na pontonach.

Z dziennika walk 2-ej baterii, działającej wspólnie z 2 Gwardyjską kawaleryjską dywizją:

10 (22).12.1914. o 7 rano bateria zajęła pozycje i pomagała piechocie atakującej Inowłódz. O godz. 3-ciej po południu przyszedł rozkaz aby 3-ci pluton otworzył ogień na kościół w Inowłodzu, gdyż przypuszczano, że tam są ulokowane karabiny maszynowe.

A oto jak te walki o Inowłódz w dniach 9-10 (wg naszego kalendarza: w niedzielę 21 i poniedziałek 22) grudnia opisuje Gumilew:

„W te dni przyszło nam walczyć razem z piechotą, i w pełni doceniliśmy jej niezłomną stanowczość i zdolność do szleńczych porywów. W przeciągu dwóch dni byłem świadkiem walki. ... Maleńki oddział kawalerii posłany dla nawiązania kontaktu z piechotą, zatrzymał się w domu leśnika o 2 wiorsty od miejsca walki, a bój wrzał po obu stronach rzeki. Do niej trzeba było schodzić z całkowicie odkrytego niestromego pagórka a niemiecka artyleria była tak bogata w pociski, że ostrzeliwała każdego pojedyńczego jeźdźca. Nocą nie było lepiej. Wieś płonęła i od łuny było widno, jak w najjaśniejsze, księżycowe noce, kiedy tak wyraźnie rysują się sylwetki. Przeskakując ten niebezpieczny pagórek od razu wpadaliśmy w zasięg karabinowego ognia, a dla jeźdźca, stanowiącego doskonały cel, było to bardzo niedogodne. Przychodziło cisnąć się za chałupami, które zaczynały się już palić.

Piechota przeprawiła się przez rzekę na pontonach,w drugim miejscu to samo robili Niemcy. Dwie nasze roty zostały okrążone na tamtej stronie, one bagnetami przebiły się do rzeki, pokonały ją wpław i przyłączyły się do swojego pułku. Niemcy ulokowali na kościele karabiny maszynowe, które przynosiły nam dużo złego. Niewielka grupa naszych zwiadowców po dachach i przez okna domów podeszła do niego, werwała się do środka, zrzuciła w dół te karabiny maszynowe i utrzymywała się tam do przyjścia wsparcia. W centrum trwała nieprzerwana walka na bagnety, a niemiecka artyleria zasypywała pociskami i naszych i swoich. Na obrzeżach, gdzie nie było takiego zamętu, odbywały się sceny wprost cudownego bohaterstwa. Niemcy odbili 2 nasze karabiny maszynowe i uroczyście ciągnęli je do siebie. Jeden z naszych kaprali, z obsługi karabinu maszynowego, chwycił dwie ręczne bomby i rzucił się na nich z boku. Podbiegł dwadzieścia kroków i krzyknął: ciągnijcie te karabiny z powrotem, bo zabiję i was i siebie. Kilku Niemców sięgnęło po broń. Wtedy on rzucił bombę, która zabiła trzech i poraniła jego samego. Z zakrwawioną twarzą dobiegł do wrogów i potrząsając pozostałą bombą powtórzył swój rozkaz. Wówczas Niemcy posłuchali i pociągnęli karabiny z powrotem w naszą stronę. A on szedł za nimi wykrzykując przeróżne przekleństwa i tłukł ich tą bombą po plecach. Ja zobaczyłem ten dziwny pochód jak byli już na zajmowanych przez nas pozycjach. Bohater nie pozwalał nikomu przybliżyć się do karabinów maszynowych ani do jeńców, wiódł ich do swojego dowódcy. Jak w gorączce, nie patrząc na nikogo, opowiadał o swoim wyczynie: « Widzę, karabiny maszynowe taszczą. No myślę, sam zginę, a karabiny odzyskam. Jedną bombę rzuciłem, a oto druga. Przyda się. Szkoda, że karabiny maszynowe – i tu znowu zaczynał krzyczeć na śmiertelnie bladych Niemców: no już, idź, nie zatrzymuj się!»

Po nieudanym ataku na Inowłódz, na tym odcinku frontu nastał chwilowy spokój. Rosyjska armia nie dawała przeciwnikowi przeprawić się na prawy brzeg Pilicy. Ułani okresowo strzegli zajmowanych pozycji na odcinku między Inowłodzem a Kozłowcem, przy czym ich kwatera była w Werówce. Pułk na odpoczynek odprawiany był w rejon Drzewicy. Do 12 (24) stycznia 1915 r., Ułański Pułk Jej Wysokości zostawał na tym samym odcinku, okresowo zajmując wsie Studzianna, Anielin, Brudzewice, majątek Zameczek i inne. 12 stycznia cała dywizja została odesłana na odpoczynek w rejon Szydłowca.

Tyle informacji o działaniach wojennych w okresie od listopada 1914, do stycznia 1915 roku zawierają „Zapiski kawalerzysty”.

Oczywiście jest to przebieg wydarzeń wojennych widzianych oczyma jednej, rosyjskiej, strony. Ale należy pamiętać, że w armiach: tak rosyjskiej, jak i niemiecko-austriackiej byli także Polacy, wcielani do nich przez zaborców, okupujących określone dzielnice Polski od czasów rozbiorów, i brali udział w bitwach tej wojny, tak po jednej, jak i po drugiej stronie.

Linia frontu na Pilicy pozostawała aż do maja 1915 roku. Świadczą o tym między innymi zapiski z powiatu opoczyńskiego, mówiące, że: „W jesieni roku 1914 przybyły do Gielniowa obozy rosyjskie i kwaterowały tu przez całą zimę. (...)”, oraz uwagi proboszcza Wójcina mówiące, że Wójcin oraz wsie należące do parafii już od 24 sierpnia 1914 roku, aż do 14 maja1915 r. znajdowały się w strefie działań wojsk rosyjskich i austriacko-węgierskich i zostały częściowo rozebrane, a częściowo od granatów spalone.

Także Brzustów i okoliczne wsie ucierpiały w wyniku działań wojennych 1914/1915 roku. Jednym ze śladów walk w tym rejonie są stare okopy przy drodze, biegnącej najpierw „samochodówką” a potem linią oddziałową, od Brzustowa do Dęborzeczki i Dęby, widoczne do dziś w lesie po lewej jej stronie, mniej więcej na wysokości nieistniejącego już Giełzowa.

O zniszczeniach w Brzustowie zachowała się informacja mówiąca, że: „(...) wioski nasze [Brzustów i Dąbrowa – przyp. RM] były zniszczone całkowicie w 1915 r. wskutek działań wojennych. Zniszczone budowle zdążyliśmy odbudować, około budynków pozakładaliśmy sady owocowe,(...)”, a w innym miejscu jeden z leśniczych informuje: „W roku 1924 odbudowano zniszczony w czasie wojny dom nadleśnictwa w Brzustowie,(...)”.

W sierpniu 1915 r., po ustąpieniu wojsk rosyjskich z Królestwa, jego obszar znalazł się pod okupacją niemiecką i austriacką. Powiat opoczyński, wraz z gminą Unewel i należącym do niej Brzustowem, znalazł się w utworzonym 24 sierpnia tego roku Generał-Gubernatorstwie Lubelskim, w austriackiej strefie okupacyjnej. Pilica znów stała się rzeką graniczną; obszary po lewej jej stronie znalazły się w utworzonym tego samego dnia Generał-Gubernatorstwie Warszawskim, pod okupacją niemiecką.

Ślady wojny pozostały także w psychice ludzkiej, ale o tym w następnej części.

 

Literatura

Creative Commons License

Dodaj komentarz

Komentarze

  • bardzo dziekuje autorowi za stworzenie strony o historii Brzustowa. Szukajac informacji o wysiedleniu "wsi puszczanskich" uzyskalem duzo interesujacych mnie informacji.

    Sygnalizuje ze w artykule o I wojnie jest blad wynikajacy z roznicy dat wg. kalendarzy julianskiego i gregorianskiego. Niemcy wypowiedzialy wojne Rosji 1 sierpnia 1914 roku. Dalej nie sprawdzalem.

    Posted by Krzysztof, 04/01/2013 2:08pm (2 lata temu)

Subskrybuj komentarze przez RSS na tej stronie | RSS dla wszystkich komentarzy